Viktor E. Frankl – austriacki lekarz i filozof, twórca logoterapii – w nawiązaniu do spotkania z Martinem Heideggerem, wspomina: „Również i w tym przypadku, jak tyle razy przedtem i potem, doświadczyłem, że ci naprawdę wielcy, których podziwiam, choć mieliby prawo skrytykować mnie za tak wiele, okazują wyrozumiałość i starają się nie zauważać wszystkich niedociągnięć i niewystarczalności moich starań, dostrzegając w nich raczej zawsze coś pozytywnego”.
Nie chodzi tu o obniżanie wymagań, lecz o uznanie, że każdy z nas jest w trakcie drogi. Skupienie się na pozytywnych aspektach własnych działań lub wysiłków innych osób, może stać się źródłem siły i motywacji do dalszej pracy nad tym, co jeszcze wymaga poprawy. Taki sposób patrzenia na ludzi i otaczającą rzeczywistość chroni również przed nadmiernym krytykanctwem, pomagając zachować właściwe proporcje – a tym samym zbliża do prawdy i sprzyja budowaniu głębokich relacji.
Dobro często jest niepozorne i trudniejsze do dostrzeżenia. Staje za zasłoną niedoskonałości, słabości i ułomności. Wrażliwość na jego obecność oraz chęć wydobywania go z codziennych sytuacji mogą nas inspirować do praktykowania wyrozumiałości (która nie jest jednak pobłażliwością) — zarówno wobec innych, jak i siebie samych. Warto pamiętać, że nie zawsze sukces jest miarodajnym wyznacznikiem wartości działania. Ważne jest nie tylko to, co osiągamy u celu, lecz także to, jak zmieniamy się i co zyskujemy w trakcie podróży.
Opublikuj komentarz