Któregoś jesiennego poranka matka czwórki dzieci była w codziennym ferworze przygotowań. Dwoje dzieci wyprawić do szkoły, zmierzy się z problemami nie takiej sukienki, brakiem kleju winylowego na plastykę, pryszczami na nosie dorastającego nastolatka. Kolejne dziecko przed wyjściem do przedszkola czekało na naleśnika, którego właśnie robiła mama, natomiast najmłodszy dwuletni syn, stal przy mamie i cały czas coś do niej mówił. Mama tak naprawdę nie słuchała go, jedynie odpowiadała: ychy….
Synek w pewnym momencie pociągnął mamę za nogawkę od spodni, wtedy mama wreszcie zwróciła na niego uwagę. Synek patrząc na nią powiedział: Mamo, potrzebuję twoich oczu….
Jest taka bliskość, ktora wymaga uważnosci, czasu i słuchania. Bliskość to nie wymiana informacji czy wzajemnych świadczeń. To spotkanie spojrzeń, patrzenie sobie w oczy, bycie zauważonym i zauważającym.
Bliskość to proces, który wymaga czasu.
W czyje oczy patrzysz najchętniej?
Opublikuj komentarz